Warszawska Szkoła Filmowa
Wpisany przez A. Bąk   

Aby dojść do swego rodzaju doskonałości w jakiejś dziedzinie, potrzeba wielu godzin poświęconych na szlifowanie swoich umiejętności. Na naszej drodze do tego celu powinniśmy się sprawdzać, zmierzać z różnymi zadaniami, które pokażą, czy robimy postępy i czy idziemy w dobrym kierunku. Taką możliwość dają niewątpliwie warsztaty.

images/2015/03/06.jpgimages/2015/03/07.jpgimages/2015/03/08.jpg

22 marca przekroczyliśmy już po raz drugi progi Warszawskiej Szkoły Filmowej. Tym razem na warsztat wzięliśmy film dokumentalny. Na początku nie do końca byliśmy przekonani, co do tego gatunku, ale nasze podejście zmieniło się, kiedy po słowie wstępu Olafa Tryzny, przeszliśmy do praktyki. Podzieliliśmy się na 10-cioosobowe ekipy filmowe (przodownikami pracy w jednej z nich byli unici – Michalina – reżyser, Agnieszka – operator i Filip – montażysta). Zadaniem obu zespołów było stworzenie kilkuminutowego dokumentu o szczęściu. Temat z pozoru łatwy, prosty i przyjemny, ale tak naprawdę bardzo złożony. Prawie każdy znalazł się po drugiej stronie kamery – doświadczenie to o tyle było ważne, aby zrozumieć, co czuje rozmówca, kiedy go nagrywamy. W blasku reflektorów i ze świadomością, że wszystko, co mówimy i robimy jest dokładnie rejestrowane, wzmaga stres i największy chojrak potrafi przestraszyć się tych kilku sprzętów. Trzeba przyznać, że nasi rozmówcy otworzyli się, pomimo tego, że znaliśmy się raptem kilka godzin. Po kilku godzinach spędzonych w studiu, przeszliśmy do montażowni. A montaż do najprzyjemniejszych zadań nie należy…

 

Na szczęście mieliśmy Filipa i film po godzinie był już gotowy. Kiedy obie ekipy uwinęły się już z całą pracą, obejrzeliśmy efekty naszego działania. Prowadzący warsztaty przyznał, że miał ciarki w czasie projekcji  naszego dokumentu „Szukając szczęścia”. Był mile zaskoczony naszymi postępami - od poprzednich, listopadowych warsztatów bardzo się rozwinęliśmy, nabraliśmy pewności siebie, która jest niesamowicie ważna w zawodzie filmowca oraz wrażliwości.

Może nie każdy z nas w przyszłości będzie pracować w branży filmowej (czego oczywiście nie chcemy), ale warsztaty te dały nam też małą lekcję życia – powinniśmy być wrażliwi na otaczający nas świat, widzieć jego pozytywne strony w pozornej beznadziei, analizować go, nie być obojętnym, a wtedy nasze życie będzie pełniejsze, lepsze. Open your mind – z taką dewizą opuściliśmy mury Warszawskiej Szkoły Filmowej.

 

Multimedia

Nasi Partnerzy

unia.gif